środa, 22 stycznia 2014

#6.Nie lubię ludzi.Dlaczego? Parę powodów...

Każdy miał taki moment, kiedy zadał sobie to pytanie.


Kiedyś, gdy byliśmy mali bez wiedzy o świecie darzyliśmy zaufaniem każdą osobę a szczególnie parę lat starsze dzieci czy swoich rówieśników. Wierzyliśmy we wszystko co nam powiedziano. Dopiero, gdy zaczęliśmy dorastać, zaczynaliśmy poznawać ludzi, ich cechy, dopiero, gdy zaczęli nas ranić...Wtedy zrozumieliśmy, że świat nie jest tak piękny i kolorowy jak nam się wydawało, a ludzie potrafią być najgorszymi bestiami, gorszymi niż wygłodzone lwy między małą antylopą. Ale to dobrze, że nas ranią. To uczy nas dystansu, uczy by nie ufać zbyt wcześnie.

Odkąd pamiętam rówieśnicy dziwnie mnie traktowali. Pewnie dlatego, że byłam zamkniętą w sobie osobą a kontakty z innymi ludźmi przychodziły mi tak ciężko jak wtaczanie głazu pod ogromną górę. Co nie zmienia tego, że ich złe traktowanie mnie nie jest moją winą.

W przedszkolu nie miałam przyjaciółki a w podstawówce miałam tylko 2 w tym do jednej z nich przychodziłam i spędzałyśmy razem czas. Przytulałyśmy się, gdy wróciła z dodatkowych lekcji. Trwały one tylko godzinę a cieszyłam się wtedy, jakbym nie widziała jej kilka dni. Szkoda że nie pamiętam nawet jak ma na nazwisko. .Jej rodzice się rozwiedli i pamiętam jak na jednej z lekcji się rozpłakała i zaczęła właśnie o tym opowiadać. Bardzo płakała. Było mi jej naprawdę żal i nie rozumiałam czemu tak się dzieje. Zrobili najgorszą krzywdę, jaką rodzice mogli zrobić dziecku, które potrzebowało obojga rodziców. I to jest właśnie jeden z powodów, dla których nie lubię ludzi.

Na szczęście z biegiem lat się to zmieniło i jestem pewna siebie, nie jestem skryta, nie wstydzę się rozmawiać czy do kogoś odezwać gdy sytuacja tego wymaga. Stało się tak pewnie też dlatego, że nastąpił najlepszy moment w moim życiu. Uwolniłam się od toksycznego związku, od osoby którą miałam za dobrą, od osoby, która przez zdradzenie mnie zrujnowała moją samoocenę. Czułam się przy nim źle. Wstydziłam się siebie, gdy wychodziliśmy gdziekolwiek a do tego przyczyniła się głównie jego zdrada mnie i jego zachowanie w stosunku do mnie po tym jak się do tego przyznał. Mówiłam mu o tym co czuje, ale on tego nie rozumiał bo przecież "tyle razy mi mówił, że nie mam się czego wstydzić". Szkoda, że tylko mówił a nie okazał tego w żaden sposób.

W rzeczywistości on był jak zgniłe jajo. Nie wiesz, że jest przerażająco śmierdzące dopóki go nie rozbijesz. A gdy już to zrobisz przekonasz się, że ten smród jest nie do wytrzymania. Jestem pewna, że wielu z was spotkało właśnie takie "zgniłe jaja".
Tak właśnie było gdy dowiedziałam się jak bardzo zakłamana, fałszywa jest osoba, której zaufałam i którą szczerze kochałam. Swego czasu dałabym sobie za niego rękę uciąć. Na szczęście w między czasie zdarzyło się kilka sytuacji dzięki którym teraz nadal mam rękę.

Uwolniłam się od tego złego uczucia, dzięki osobie którą poznałam dzień po zerwaniu. Czułam się przy niej tak dobrze jak nie czułam się przez ostatni rok przy swoim byłym chłopaku i to właśnie mnie orzeźwiło. Pomyślałam sobie, że pasuje zakończyć to, co ciągnie mnie w dół i przycina mi skrzydła. Wiem, że to trochę egoistyczne. Ale co poradzę na to, że przez ten cały czas myślałam tylko o tym, by uszczęśliwić drugą osobę a całkowicie zapomniałam o swoim szczęściu? W związku dwie osoby powinny być szczęśliwe bo dzięki temu on właściwie funkcjonuje.

Pierwszy powód.

Ludzie są egoistycznymi świniami, którzy oczekują, że będą wszystko dostawać. Ciągle tylko chcą zyskiwać na innych samemu nic nie dając. Coś jak sępy, które czekają na gotową padlinę.Nawet nie musza nic robić, by się najeść.Nie patrzą na to, że ranią kogoś. To daje im czasem satysfakcję - grunt by dostać to czego chcą czyli jakby taktyka "Po trupach do celu". Ranią innych tylko dlatego, że kierują się tym co wydaje się dobre dla nich. Nie patrzą na to, co może czuć druga, ważna osoba. 

Drugi ( główny) powód.

Przekonanie o swojej wyższości.Narcyzm.

Wiele razy spotkałam się z osobami, od których słyszałam " Jesteś brzydka ; nie masz cycków ; jesteś nikim" ITD.Głównie były to obelgi na temat mojego wyglądu.Czasem nawet po prostu mnie gnębili, bo sprawiało im to frajdę a to nie było czyste gnębienie tylko doprowadzenie człowieka do płaczu, do ruiny.Tak, ludzie doprowadzili mnie do tego, że sama patrzyłam na siebie najgorzej jak człowiek może o sobie pomyśleć.
Patrzyłam w lustro i myślałam " Dlaczego oni tak mówią? Przecież nie jestem taka straszna...".Przykro mi było, że ludzie wobec mnie się tak zachowywali, skoro wtedy nic złego im tak naprawdę nie zrobiłam.Przez takie zachowania nie mam zaufania do ludzi, może jest ono ale po prostu nie ufam im na tyle, by myśleć że będą dla mnie tacy jak ja dla nich bo tak naprawdę jest przeciwnie - ludzie to chuje.

Najbardziej wkurzające są dziewczyny, którym się wydaje, że zdobędą każdego bo są piękne, cudowne, śliczne ah ah nie zesrajta się.W rzeczywistości prawie każda z nich potrafi kogoś zdobyć jedynie na swój wygląd bo charakter ma lichy więc i facet się wycofuje skoro wie, że ma do czynienia ze śliczną idiotką która nawet nie potrafi dobrze śrubki zakręcić.Jeszcze to pieprzenie, że są najlepsze bo " mają duże cycki, mają fajny tyłek"..Wytapetuje taka mordę i leci na " podryw" a Tobie wypomina, że masz małe piersi lub nie jesteś chuda jak anorektyczka.Nie warto się tym przejmować, one po prostu są zepsute przez społeczeństwo i nikt ich już nie naprawi.

Faceci, którzy ideał kobiety oparli na wyglądzie kobiety niczym barbie - wielkie piersi, wielki tyłek, talia osy i idealna twarz.Chłopcy, takie kobiety nie istnieją.Jak to się mówi " Kto wybrzydza ten nie rucha".Nie chodzi mi tutaj o stosunek seksualny, tylko o sam fakt, że jak będziesz tak wybrzydzał to zostaniesz sam jak palec.Spotkałam się nawet z przypadkiem, kiedy koleś mnie wyśmiał bo się do zdjęć nie maluje...śmiech na sali.


Trzeci powód.

Paplanie o niczym.

Tak, drogie panie, głównie o was chodzi.Potraficie caały czas kłapać gęba o niczym byle coś powiedzieć.
Nie lubię tego.Nie kręcą mnie rozmowy o kosmetykach, bo w dupie mam jaki sobie tusz do rzęs kupiłaś czy też nie obchodzi mnie, że kupiłaś sobie nową bluzkę za 60 zł na wyprzedaży.Mam też gdzieś Twoje nowe buty.Powiesz " To nie słuchaj"..Trudno nie słuchać, skoro drzesz się głośniej niż śpiewak operowy jakbyś na siłe próbowała zwrócić na siebie uwagę.Jeszcze śmieszniejsze są dziewczyny, które żalą się, że muszą używać kremu na zmarszczki..Ja nawet jak zamykam oczy, marszczę brwi i czoło to nie mam zmarszczek więc łatwiej będzie przestać się smarować wszystkim co wpadnie Ci w rękę.

Czwarty powód.

Wmawianie na siłę i osądzanie o zazdrość.

Nie obejdzie się bez wmawiania, co dla nas jest najlepsze." Powinnaś zacząć się malować; powinnaś zacząć ubierać obcasy ; powinnaś mniej jeść " itd..Każdy mówi tylko co powinniśmy robić.Dlaczego sami sobie nie zwrócą uwagi? Nie są idealni.A my sami wiemy lepiej co powinniśmy  ubierać czy jeść.

Nie raz spotkaliście się na pewno z osądzeniem, że jesteście o coś zazdrośni tylko dlatego, że skrytykowaliście kogoś lub zachowanie tej osoby.Sama raz skrytykowałam osobę, która zachowała się jak ( użyjmy delikatnego określenia) menelica.Mimo, że buzia ładna to z ust sypie się więcej brudu niż z niejednego śmietnika.I czego tu zazdrościć? Urody? Tego, że jest łatwą dziewczyną? Uroda przemija.Jedynie, czego się zazdrości to sukcesów, charakteru - wtedy można mieć uzasadnienie.O urodę nie powinno się być zazdrosnym ( ja nie jestem ) bo każdy jest uniwersalny, piękny na swój sposób.Gorzej jeśli tylko piękno wyglądu ma do zaoferowania...

Myślę, że to są główne powody mojej niechęci do ludzi. Przypuszczam, że nie tylko ja mam takie powody, bo jeden z nich na pewno pasuje do Twoich relacji z ludźmi :).

 Napisz w komentarzu jakie ludzkie zachowania Cię denerwują. Z miłą chęcią to przeczytam.