niedziela, 3 sierpnia 2014

#11."Szcze­rość to naj­więk­szy wróg przy­jaźni.Fałszy­wej przyjaźni"

Czasami jedna chwila weryfikuje przyjaźń.Wtedy okazuje się, że 'całe życie' to za mało by poznać prawdziwe oblicze 'przyjaciela'.

Gdy mamy te 12-14 lat nie jesteśmy świadomi, że osoba z którą spędzamy dużo czasu, może być naszym przyjacielem, nawet nie nazywamy tej osoby tak - nie jesteśmy świadomi uczuć do tej drugiej osoby, czyli przywiązania.Dla nas po prostu to jest znajomy ze szkoły, do którego czasem chodzimy posiedzieć, powygłupiać się czy razem spędzić czas.

Później, z czasem, zaczynają się poważne zdarzenia, które mogą przesądzić o tym, jak nazwać relacje między tymi dwoma osobami.Pojawia się pierwsza popełniona głupota, która rani drugą osobę. Obiecujemy poprawę. Ale co z tego, skoro zaufanie drugiej osoby nie jest takie jak wcześniej?

poniedziałek, 30 czerwca 2014

#10.Nasza przeszłość nadaje kształt naszej przyszłości. - Antoni Kępiński

Każdy na pewno jako dziecko planował sobie "Kim w przyszłości chciałby zostać i co chciałby robić". Zależnie od wieku wybieraliśmy różne zawody, dziewczynki chciały być pielęgniarkami, pracować w ogrodzie, a chłopcy mechanikami, strażakami.Najczęściej wybieraliśmy ten zawód, w jakich pracowali nasi rodzice bo mieliśmy ich za swój wzorzec. Dopiero z wiekiem zaczęliśmy odkrywać co tak naprawdę nam się podoba, i ciągle na nowo odkrywamy swoje pasje, pragnienia. Później zaczęliśmy myśleć głębiej o życiu aż w końcu pojawiła się w planach ta druga osoba, która wpłynęła na planowanie przyszłości..już wspólnej przyszłości.


wtorek, 13 maja 2014

#9."Kto sam kłamie, drugiemu nie wierzy"

Wracam po dość długiej przerwie i mam nadzieje, że będę dodawać już tak jak zawsze - co miesiąc.Uprzedzam, że notka będzie długa, ale jeśli lubicie czytać co piszę to powinna wam się spodobać.Miłego czytania :)


"Kłamstwo posiada wiele aspektów: niedopowiedzenie, półprawda, oczernianie...
Ale zawsze jest bronią tchórzy."



Zacznijmy od początku. 


Ludzie, odkąd pojawili się na świecie, zaczęli kłamać.
Ewa i Adam - Pierwsze osoby na naszej pięknej planecie, okłamały samego Boga.Oczywiście według wiary Chrześcijańskiej, żeby nie wyszło, że wam coś wmawiam.Ta kwestia należy do was i zinterpretujcie to jak chcecie, jeśli nie jesteście Wierzący.
Według przysłowia "Kłamstwo ma krótkie nogi" kłamstwo to wyszło po czasie, ale jak na Boga przystało na pewno wiedział, że ludzi w pewnym momencie ogarnie chciwość.W końcu Bóg wie wszystko, co nie?

No ale jako że my nie jesteśmy Bogiem to kłamiemy aż nam język odpadnie co jest błędem bo o wiele więcej można zdobyć na samej prawdzie.Prawdziwą i uczciwą miłość a także piękną wieloletnią przyjaźń.

środa, 19 marca 2014

#8.Dlaczego założyłam bloga? Do czego służy blog? Kilka rad na jego temat.

Dlaczego założyłam bloga?

Jestem osobą, która lubi dużo mówić.
Dużo, na temat i sensownie.

Gdy dodałam swoje pierwsze posty znalazły się już osoby, którym się one podobały, które pytały kiedy następny post. Nie spodziewałam się, że komukolwiek się spodobają moje opinie, że ktokolwiek będzie z nimi zgodny, więc to było dla mnie miłe zaskoczenie i zaczęłam też pisać nie tylko dla siebie, ale też ze względu na innych..

Nie lubię paplaniny typu "Ile dzisiaj minut spędziłam w ubikacji ; co zjadłam na śniadanie".
Uwielbiam po prostu wyrażać swoją opinię nieważne jaka ona jest. Od krytyki po coś miłego a jednym z tych sposobów jest właśnie założenie bloga, ponieważ tutaj nikt się nie uczepi, że kogoś obrażam.Pisząc bloga należy też pamiętać o kulturze bo każdemu się odechce czytać zdanie, w którym co trzecie słowo jest wulgaryzm.

Inna sprawa, że pośród blogosfery znajdują się osoby do spodu chamskie. Tacy też mają swoich fanów i zwolenników a przyznam, że mi samej zdarzy się powiedzieć coś chamskiego i wrednego do szpiku kości, lecz tylko w towarzystwie osób, z którymi mogę tak porozmawiać :).
Czasem jest cienka granica pomiędzy byciem chamskim a wulgarnością czy obrażaniem. Każdy ją przekroczył i nikt nie miał odwagi by się do tego przyznać. Chociaż nie, ja przyznam, że wiele razy obrażałam innych, ale jeśli już to robiłam to miałam powód, powód o którym wiem ja i bliskie mi osoby.Jeśli się nie znamy, to nie powinniście się wtajemniczać :)


niedziela, 16 lutego 2014

#7.Walentynki, czyli dzisiaj powiem Ci że Cię kocham i kupię kwiaty.

Cudowne Święto Zakochanych, w którym kupujemy prezenty dla naszej drugiej połówki, wyznajemy sobie miłość, ale też Święto podczas którego wszystkie osoby bez drugiej części serca się dołują, cały dzień chodzą przygnębione i smutne bo to, że są singlami jeszcze bardziej się przypomina.Sama dosyć niedawno to przeżywałam bo jakieś 2 lata temu.

Wszyscy w tym dniu chodzą do sklepów kupować upominki dla siebie nawzajem.
Są też tacy, którzy na domiar tego wstawiają słitaśne posty na swoją facebookową tablicę, wyznajemy sobie w tym dniu miłość aż rzygać się chce.
Są też takie osoby, które ten dzień spędzają zwyczajnie.

Ale czy to wszystko jest naprawdę potrzebne?

Czy dzień zakochanych nie powinien być dniem, w którym obchodzimy sam fakt, że się kochamy i że jesteśmy ze sobą jakiś czas?


Niestety, ludzie potraktowali walentynki jako konieczność wyznawania sobie miłości i robienia prezentów a przecież mogliby mieć walentynki każdego dnia, gdyby tylko chcieli.

A jeśli nawet nie każdego dnia, to co jakiś czas bo miło jest dostać prezent od swojej połówki serca tak bez okazji i usłyszeć wyznanie miłości, prawda?


Przyznam też, że smutno jest samemu spędzać to święto gdy się kogoś kocha i jest z tą osobą. A jeszcze gorzej spędzać to święto patrząc jak osoba którą kochamy jest szczęśliwa z kimś innym. Z kimś, kto nie jest nami. 

Walentynki to też dzień, w którym możemy się przyznać kto nam się podoba lub ewentualnie kolejny rok udawać że nic się nie dzieje i wysłać tajemniczo walentynkę do tej osoby.

~ ~ ~

środa, 22 stycznia 2014

#6.Nie lubię ludzi.Dlaczego? Parę powodów...

Każdy miał taki moment, kiedy zadał sobie to pytanie.


Kiedyś, gdy byliśmy mali bez wiedzy o świecie darzyliśmy zaufaniem każdą osobę a szczególnie parę lat starsze dzieci czy swoich rówieśników. Wierzyliśmy we wszystko co nam powiedziano. Dopiero, gdy zaczęliśmy dorastać, zaczynaliśmy poznawać ludzi, ich cechy, dopiero, gdy zaczęli nas ranić...Wtedy zrozumieliśmy, że świat nie jest tak piękny i kolorowy jak nam się wydawało, a ludzie potrafią być najgorszymi bestiami, gorszymi niż wygłodzone lwy między małą antylopą. Ale to dobrze, że nas ranią. To uczy nas dystansu, uczy by nie ufać zbyt wcześnie.

Odkąd pamiętam rówieśnicy dziwnie mnie traktowali. Pewnie dlatego, że byłam zamkniętą w sobie osobą a kontakty z innymi ludźmi przychodziły mi tak ciężko jak wtaczanie głazu pod ogromną górę. Co nie zmienia tego, że ich złe traktowanie mnie nie jest moją winą.

W przedszkolu nie miałam przyjaciółki a w podstawówce miałam tylko 2 w tym do jednej z nich przychodziłam i spędzałyśmy razem czas. Przytulałyśmy się, gdy wróciła z dodatkowych lekcji. Trwały one tylko godzinę a cieszyłam się wtedy, jakbym nie widziała jej kilka dni. Szkoda że nie pamiętam nawet jak ma na nazwisko. .Jej rodzice się rozwiedli i pamiętam jak na jednej z lekcji się rozpłakała i zaczęła właśnie o tym opowiadać. Bardzo płakała. Było mi jej naprawdę żal i nie rozumiałam czemu tak się dzieje. Zrobili najgorszą krzywdę, jaką rodzice mogli zrobić dziecku, które potrzebowało obojga rodziców. I to jest właśnie jeden z powodów, dla których nie lubię ludzi.

Na szczęście z biegiem lat się to zmieniło i jestem pewna siebie, nie jestem skryta, nie wstydzę się rozmawiać czy do kogoś odezwać gdy sytuacja tego wymaga. Stało się tak pewnie też dlatego, że nastąpił najlepszy moment w moim życiu. Uwolniłam się od toksycznego związku, od osoby którą miałam za dobrą, od osoby, która przez zdradzenie mnie zrujnowała moją samoocenę. Czułam się przy nim źle. Wstydziłam się siebie, gdy wychodziliśmy gdziekolwiek a do tego przyczyniła się głównie jego zdrada mnie i jego zachowanie w stosunku do mnie po tym jak się do tego przyznał. Mówiłam mu o tym co czuje, ale on tego nie rozumiał bo przecież "tyle razy mi mówił, że nie mam się czego wstydzić". Szkoda, że tylko mówił a nie okazał tego w żaden sposób.

W rzeczywistości on był jak zgniłe jajo. Nie wiesz, że jest przerażająco śmierdzące dopóki go nie rozbijesz. A gdy już to zrobisz przekonasz się, że ten smród jest nie do wytrzymania. Jestem pewna, że wielu z was spotkało właśnie takie "zgniłe jaja".
Tak właśnie było gdy dowiedziałam się jak bardzo zakłamana, fałszywa jest osoba, której zaufałam i którą szczerze kochałam. Swego czasu dałabym sobie za niego rękę uciąć. Na szczęście w między czasie zdarzyło się kilka sytuacji dzięki którym teraz nadal mam rękę.

Uwolniłam się od tego złego uczucia, dzięki osobie którą poznałam dzień po zerwaniu. Czułam się przy niej tak dobrze jak nie czułam się przez ostatni rok przy swoim byłym chłopaku i to właśnie mnie orzeźwiło. Pomyślałam sobie, że pasuje zakończyć to, co ciągnie mnie w dół i przycina mi skrzydła. Wiem, że to trochę egoistyczne. Ale co poradzę na to, że przez ten cały czas myślałam tylko o tym, by uszczęśliwić drugą osobę a całkowicie zapomniałam o swoim szczęściu? W związku dwie osoby powinny być szczęśliwe bo dzięki temu on właściwie funkcjonuje.

Pierwszy powód.

Ludzie są egoistycznymi świniami, którzy oczekują, że będą wszystko dostawać. Ciągle tylko chcą zyskiwać na innych samemu nic nie dając. Coś jak sępy, które czekają na gotową padlinę.Nawet nie musza nic robić, by się najeść.Nie patrzą na to, że ranią kogoś. To daje im czasem satysfakcję - grunt by dostać to czego chcą czyli jakby taktyka "Po trupach do celu". Ranią innych tylko dlatego, że kierują się tym co wydaje się dobre dla nich. Nie patrzą na to, co może czuć druga, ważna osoba. 

Drugi ( główny) powód.

Przekonanie o swojej wyższości.Narcyzm.

Wiele razy spotkałam się z osobami, od których słyszałam " Jesteś brzydka ; nie masz cycków ; jesteś nikim" ITD.Głównie były to obelgi na temat mojego wyglądu.Czasem nawet po prostu mnie gnębili, bo sprawiało im to frajdę a to nie było czyste gnębienie tylko doprowadzenie człowieka do płaczu, do ruiny.Tak, ludzie doprowadzili mnie do tego, że sama patrzyłam na siebie najgorzej jak człowiek może o sobie pomyśleć.
Patrzyłam w lustro i myślałam " Dlaczego oni tak mówią? Przecież nie jestem taka straszna...".Przykro mi było, że ludzie wobec mnie się tak zachowywali, skoro wtedy nic złego im tak naprawdę nie zrobiłam.Przez takie zachowania nie mam zaufania do ludzi, może jest ono ale po prostu nie ufam im na tyle, by myśleć że będą dla mnie tacy jak ja dla nich bo tak naprawdę jest przeciwnie - ludzie to chuje.

Najbardziej wkurzające są dziewczyny, którym się wydaje, że zdobędą każdego bo są piękne, cudowne, śliczne ah ah nie zesrajta się.W rzeczywistości prawie każda z nich potrafi kogoś zdobyć jedynie na swój wygląd bo charakter ma lichy więc i facet się wycofuje skoro wie, że ma do czynienia ze śliczną idiotką która nawet nie potrafi dobrze śrubki zakręcić.Jeszcze to pieprzenie, że są najlepsze bo " mają duże cycki, mają fajny tyłek"..Wytapetuje taka mordę i leci na " podryw" a Tobie wypomina, że masz małe piersi lub nie jesteś chuda jak anorektyczka.Nie warto się tym przejmować, one po prostu są zepsute przez społeczeństwo i nikt ich już nie naprawi.

Faceci, którzy ideał kobiety oparli na wyglądzie kobiety niczym barbie - wielkie piersi, wielki tyłek, talia osy i idealna twarz.Chłopcy, takie kobiety nie istnieją.Jak to się mówi " Kto wybrzydza ten nie rucha".Nie chodzi mi tutaj o stosunek seksualny, tylko o sam fakt, że jak będziesz tak wybrzydzał to zostaniesz sam jak palec.Spotkałam się nawet z przypadkiem, kiedy koleś mnie wyśmiał bo się do zdjęć nie maluje...śmiech na sali.


Trzeci powód.

Paplanie o niczym.

Tak, drogie panie, głównie o was chodzi.Potraficie caały czas kłapać gęba o niczym byle coś powiedzieć.
Nie lubię tego.Nie kręcą mnie rozmowy o kosmetykach, bo w dupie mam jaki sobie tusz do rzęs kupiłaś czy też nie obchodzi mnie, że kupiłaś sobie nową bluzkę za 60 zł na wyprzedaży.Mam też gdzieś Twoje nowe buty.Powiesz " To nie słuchaj"..Trudno nie słuchać, skoro drzesz się głośniej niż śpiewak operowy jakbyś na siłe próbowała zwrócić na siebie uwagę.Jeszcze śmieszniejsze są dziewczyny, które żalą się, że muszą używać kremu na zmarszczki..Ja nawet jak zamykam oczy, marszczę brwi i czoło to nie mam zmarszczek więc łatwiej będzie przestać się smarować wszystkim co wpadnie Ci w rękę.

Czwarty powód.

Wmawianie na siłę i osądzanie o zazdrość.

Nie obejdzie się bez wmawiania, co dla nas jest najlepsze." Powinnaś zacząć się malować; powinnaś zacząć ubierać obcasy ; powinnaś mniej jeść " itd..Każdy mówi tylko co powinniśmy robić.Dlaczego sami sobie nie zwrócą uwagi? Nie są idealni.A my sami wiemy lepiej co powinniśmy  ubierać czy jeść.

Nie raz spotkaliście się na pewno z osądzeniem, że jesteście o coś zazdrośni tylko dlatego, że skrytykowaliście kogoś lub zachowanie tej osoby.Sama raz skrytykowałam osobę, która zachowała się jak ( użyjmy delikatnego określenia) menelica.Mimo, że buzia ładna to z ust sypie się więcej brudu niż z niejednego śmietnika.I czego tu zazdrościć? Urody? Tego, że jest łatwą dziewczyną? Uroda przemija.Jedynie, czego się zazdrości to sukcesów, charakteru - wtedy można mieć uzasadnienie.O urodę nie powinno się być zazdrosnym ( ja nie jestem ) bo każdy jest uniwersalny, piękny na swój sposób.Gorzej jeśli tylko piękno wyglądu ma do zaoferowania...

Myślę, że to są główne powody mojej niechęci do ludzi. Przypuszczam, że nie tylko ja mam takie powody, bo jeden z nich na pewno pasuje do Twoich relacji z ludźmi :).

 Napisz w komentarzu jakie ludzkie zachowania Cię denerwują. Z miłą chęcią to przeczytam.